The gods
Rozdział 1
Ohayo! Mam na imię Megami Umino. Mam ciemnobrązowe włosy i oczy, smukłą sylwetkę, lecz nie jestem zbyt wysoka. Mam 16 lat, chodzę do trzeciej gimnazjum.Odkąd zostałam zaadoptowana nigdy nie było dnia żeby moi przybrani rodzice się nie kłócili. Wtedy gdy się z to zdarzało uciekałam na molo był tam taki murek po który chodziłam, kiedy uciekałam rodzice nic nie zauważali że mnie nie ma byli zajęci swoją kłótnią. Pewnego deszczowego dnia matka wyrzuciła mnie z domu, nie miałam gdzie się podziać, cała zapłakana i mokra poszłam na moje ukochane molo uspokajać się dźwiękiem uderzających o skały fal morskich i ich pięknym zapachem. Stanęłam nieco bliżej końca murku niż zwykle, nagle ktoś mnie popchną do morza były wtedy straszne fale, kiedy próbowałam się wynurzyć jakaś fale mnie ciskała na głębie morza. Nie złapałam w końcu powietrza i zaczęłam się topić. Zobaczyłam nagle jakieś blond chłopaka wskakującego do wody za mną, przypłyną bliżej mnie i złapał za rękę aż nagle straciłam przytomność. **** Obudziłam się w obcym miejsc, koło mnie siedziała dorosła niebiesko włosa kobieta. Powoli podniosłam się i usiadłam na łóżku. - Kim pani jest?- spytałam szeptem kobiety przy tym dotykając głowy, była zabandażowana." No tak kiedy wpadałam do wody uderzyłam się o coś."- pomyślałam.-Jestem Atlatis Umino. Megami jesteś moją córką.- powiedziała płacząc i przytulając mnie.- Co?! - krzyknęłam i odepchnęłam ją od siebie- ty jesteś moją biologiczną matką?- Tak! - powiedziała z uśmiechem.- Ale nie rozumiem... Czemu oddałaś mnie tamtym ludziom?!- powiedziałam zła.- To nie tak że cię oddałam, po prostu półbogowie dopiero kiedy skończą szesnaście lat mogą przyjść do prawdziwego domu w tym właśnie wieku ich moc się rozwija i mogą z nieświadomością zabić człowieka. A z resztą nie mogłaś się dowiedzieć że jesteś półbogiem. - Nic nie roz... Czekaj. Czemu nazywasz mnie półbogiem? Bogowie raczej nie istnieją nie?- spytałam nie pewnie.- Tak bogowie istnieją. Ja na przykład jestem boginią wody. A że jesteś półbogiem chodzi o to że zakochałam się w człowieku i tak jakoś wyszło...- Acha czyli jestem wpadką? - powiedziałam z diabelskim uśmieszkiem na twarzy.-Tak... znaczy nie...- zaczęła się rumienić.- Oj tam, Oj tam- machnęłam ręką przed twarzą.- Przynajmniej znam swoją prawdziwą mamę.- przytuliłam ją mocno. - A właśnie, przedstawie ci twoją siostrę Atlantis.- uśmiechnęła się do mnie.- Ja mam siostrę?! Ona jest bogiem takim no wiesz jak by to... stuprocentowym?- spytałam zaciekawiona ale z nutką smutku w głosie.- Tak - popatrzyła na mnie.- Ale ma fajnie... - odpowiedziałam smutna. Do pokoju weszła wysoka, piękna rudowłosa dziewczyna za smukłą sylwetką i z morskim kolorem oczu. Pochyliła się nade mną, przyjrzał się mi bardzo uważnie i odwróciła głowę do mamy mówiąc:- I my jesteśmy spokrewnione? - odwróciła się do mnie i znów mi się przyglądała- jakoś nie widzę podobieństwa. - Już jej nie lubię- powiedziałam piorunując ją wzrokiem.- Mam dla ciebie prezent Megami.- przerwała niezręczną chwilę mama - Ma na imię Mizu (jap.Mizu-woda)Podała mi małego latającego lisa, wyglądał jakby był całkowicie z wody ale jego pyszczek wyglądał sympatycznie. Od razu się polubiliśmy, zauważyłam że Atlantis ma takiego samego ale kotkę.- Jak ma na imię twoja kotka?- spytałam- I jak nazywają się te stworzenia?- Mam na imię Majka- powiedziała kotka- a...- Aaaaaaaaaa!!! Ona mówi!!!- krzyknęłam z przerażenia.Atlantis stanęła jak wryta popatrzyła na mamę i zaczęła kręcić palcem wskazującym wokół skroni.- Owszem - powiedziała sarkastycznie kotka- A teraz opowiem ci trochę o nas.- Cze... Nas? Jest was więcej?- spytałam nic nie rozumiejąc. - Tak. Nasz gatunek nazywa się "Poketto"- zaczęła- Jest nas bardzo dużo i różnie wyglądamy. Każdy bóg ma własnego Poketta. A każdy Poketto jest dostosowany do każdego boga do którego należy. Jest również tak że bogowie którzy są dla siebie stworzeni będą mieli takie same Poketty ale będą miały inne żywioły. Poketty mają za zadanie chronic swoich właścicieli dlatego umieją powiększać się do wielkich rozmiarów. Poketty co mają kilka dnia na przykład ja Mizu nie umieją nad tym panować i powiększają się nieplanowanie. Mizu tego nie umie albo mu tak zostanie lub się tego nauczy.- Dobrze większość rozumiem.- popatrzyłam na Mizu i przytuliłam go- Ale ty jesteś słodki. - Megami idź spać musisz jeszcze odpoczywać w końcu miałaś ciężki wypadek nie?- powiedziała mama z uśmiechem.- Tak- posmutniałam jak sobie przypomniałam że moi rodzice mnie wyrzucili z domu. - Jutro ci przyniosę ciuchy- powiedziała do mnie Atlantis.- Dziękuje ci- odpowiedziałam.- Jutro jeszcze poznasz swojego narzeczonego dobrze?- spytała mama ze spokojem w oczach i uśmiechem na twarzy.- Dobr... Że...ż...że..c.. Że co?!!- krzyknęłam zdziwiona.- Twój narzeczony- mówi śmiejąc się Atlantis. - Pewnie się tego nie spodziewałaś.- Ale.. kto.. gdzie..kiedy?!- spytałam krzycząc.- Bo wiesz kiedy si,ę urodziłaś wybrałam ci narzeczonego i tak po prostu.- odpowiedziała mama.- Ja nie chcę.- odwróciłam się od nich.- Ale musisz- uśmiechnęła się Majka.- Dobranoc- powiedziały wszystkie trzy zamykając za sobą drzwi. * * * * * W nocy nie mogłam zasnąć męczyły mnie koszmary,wzięłam w końcu Mizu na kolana i powoli zasnęłam. Naglę przygniotło mnie coś ciężkiego otworzyłam oczy i zobaczyłam że Mizu powiększył się.- Mizu! Mizu! Mizuuuuuuuu! Obudź się!!!- krzyczałam ledwo co.- O matka! O Boże! O Jezu!- spanikowaś i skurczył się- Przepraszam cię Megami.- Uff! Na całe szczęście żyję. Nic się nie stało.- podziękowałam i uspokoiłam go po chwili zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz