poniedziałek, 11 stycznia 2016

Błąd

                                       Przepraszam!!!



Przepraszam za 1 rozdział nie wiedziałam, że jest taki pogmatwany i powinny być akapity. Nie wiedziałam, że wszystko jest połączone.  Proszę mi wybaczyć i zrozumieć. Spróbuję to poprawić jednak przy pierwszych próbach tam gdzie poprawiałam zaczęło się usuwać, więc nie obiecuję za dużych efektów... 

piątek, 8 stycznia 2016

The gods

                                          Rozdział 3



      -Megami? Wszystko dobrze?- spytał troskliwym głosem Taiyo.
- Nic mi nie jest.-spróbowałam zdobyć się na uśmiech ale niezbyt mi to wyszło- gdzie jesteśmy?
- W zamku królowej Atlatis Umino- odpowiedział przy czym odetchnął z ulgą.
- Dziękuje że mnie uratowałeś Taiyo- dopiero teraz zdałam sobie sprawę że niósł mnie na rękach.
- Nie ma za co.- i uśmiechnął się jak dziecko które właśnie dostało lizaka.
      Nagle usłyszałam skrzypnięcie drzwi wejściowych a w drzwiach pojawiła się Atlantis a za nią rozpłakany Mizu.
-Megami!- krzyknęła rozpaczliwie a jednak szczęśliwa.
       Pierwsze co zobaczyłam? Czerwone oczy od płaczu. Czyżby zamartwiała się o mnie przecież przy pierwszym spotkaniu była dla mnie chłodna, i ledwo się w dodatku znamy.
-Megami!Megami!-krzyknął płaczący Mizu który już był przy mnie i przytulił się do mnie.
        Poczułam przyjemny dreszcz, jeszcze nigdy dotąd nikt tak się nie zachowywał kiedy znikałam. Bardzo miłe uczucie, jest takie ciepły. Mimowoli uśmiechnęłam się i wzięłam do siebie małego liska.
- Dlaczego płaczesz?- spytał już się uspakajając Mizu.
- To łzy szczęścia.- odpowiadając z uśmiechem na twarzy- Nigdy nikt tak się nie zachowywał na mój widok.
- To musisz się przyzwyczaić Meg.-powiedziała Atlatis podchodząc do mnie.
         - A właśnie!-wrzasnęłam przypominając sobie że...- Taiyo mógłbyś mnie wreszcie postawić już się lepiej czuję.
-Na pewno?-spojrzał na mnie podejrzanie.
-Tylko mi się kręci w głowie.
- No to nie, a z resztą przecież czuje że jesteś cała rozpalona. Masz bardzo wysoką gorączkę.- stwierdził szybko-prawda księżniczko?
Atlatis powoli dotknęła ręką mojego czoła i szybko zabrała rękę jakby się poparzyła, spojrzała na mnie zdziwionym i przestraszonym wzrokiem.
-Trzeba cię zabrać do matki i to szybko!- krzyknęła zmartwiona.
                         *                                       *                                  *                               *
        Obudziłam się w swoim pokoju, koło łóżka siedziała mama i rozmawiała z... TAIYÓ? A co on do cholery tu jeszcze robi? Szybko się podniosłam i od razu tego pożałowałam bo strasznie zabolała mnie głowa, juz powoli usiadłam na łóżku a po chwili ból znikł, spojrzałam na mamę a potem na Taiyo.
       - O! Obudziłaś się wreszcie śpiąca królewno. Jak się czujesz?- spytał patrząc na mnie jak na dziecko.
       - Wiesz nie czuję się najlepiej ale mam jeszcze sporo siły żeby ci przywalić.- szybko od de mnie się odsunął z rekami podniesionymi ku górze.
       - Widzę że nic ci nie jest. To dobrze bo am sprawę do ciebie... - powiedziała po chwili spokojnie mama.
       - Jaką?- spytałam zaciekawiona.
       - Chodzi o twojego narzeczonego on...- nie dokończyła ponieważ jej przerwałam.
       - Nie żyje? A może nie chcę przyjechać? Błagam powiedz że nie przyjedzie i nie będzie ślubu!- uklękłam na kolanach i złożyłam ręce modląc się by to była prawda.
       - Pfff! - zaśmiał się cicho Taiyo.
       - Możesz być przez chwilę być cicho idioto?!- krzyknęłam zatykając mu usta ręką.
       - Megami ten idiota to twój narzeczony.
       - ...- mrugnęłam szybko dwa razy- COOOO?!
       - Pfffff- spojrzałam na Taiyo a on ledwo się powstrzymywał od śmiechu
       - WIEDZIAŁEŚ?!
       - Wiedziałem że to bedzie Megami Umino córka Atlatis Umino.- wyprostował się- Ale mówili że bedziesz ładna.
       - OŻ TYYY! - chciałam się na niego rzucić ale mama mnie powstrzymała.
       - Uspokój się Megami- uspokajała mnie Atlantis która weszła do pokoju.
       - Ty też nie jesteś ładny.-odgryzłam mu się.
       - Wiem- myślałam ze wygrałam- jestem olśniewający.
       - Jak ja cię nie cierpię- powiedziałam przez zęby.
       - Ale musisz ze mną wytrzymać ponieważ jestem twoim narzeczonym.- uśmiechnął się złowieszczo.
       - JAK CIE ZARAZ...
       - Noooo dooobra mamo zostawmy ich samych. Niech lepiej poznają.- i wyszły zamykając za sobą drzwi.
     Siedziałam na łóżku głaszcząc śpiącego Mizu, który leżał koło mnie. Taiyo za to za to chodził po pokoju i się rozglądał.
     - Dobra idę się myć.-oznajmiłam.
     - Ze mną?- spytał z figlarnym uśmiechem.
     - Chyba śnisz, zboczeńcu!- wstałam wzięłam szybko ręcznik i ciuchy na przebranie i trzaskając drzwiami zamknęłam się w łazience.
      Już miałam się rozebrać ale mnie napadła mnie myśl... - Lepiej zamknę drzwi na klucz.
      - No weź no! Dlaczego?!- krzyknął smutnym głosem Taiyo.
      - Wiedziałam!
                         *                                       *                                  *                               *
      Gdy wyszłam z łazienki zobaczyłam, że Taiyo siedzi sobie na krześle przed biurkiem i patrzył przez okno. Więc go zignorowałam i położyłam się w łóżku, chciałam jak najszybciej się zdrzemnąć ale zauważyłam że Mizu bawi się z rudą lisiczką.
     - To twój Pokett, Taiyo? -spytałam a on się odwrócił i spojrzałam na dwójkę lisków.
     - Tak- odpowiedział- nazywa się Yumi.
     - Jest urocza.- powiedziałam i z uśmiechem spojrzałam na Mizu i Yumi bawiących się piłeczką.
     Gdy chciałam już zamknąć oczy usłyszałam za sobą jakiś skrzyp, a potem łóżko lekko się ruszyło. Odwróciłam się a na łóżku koło mnie leżał Taiyo. Lekko się zdenerwowałam:
     - CO TY DO JASNEJ ANIELKI ROBISZ?!- no dobra trochę bardziej niż lekko- ZEJDŹ Z MOJEGO ŁÓŻKA IDIOTO!!! TERAZ!!!
     - I czemu się drzesz?- spytał zachowywał się jakby był u siebie- Nie rozumiem czemu ci to przeszkadza i tak kiedyś będziemy małżeństwem.
     - CHYBA PO MOIM TRUPIE! WYNOCHA!!!- krzyknęłam i wykopałam go z łóżka.
     - Auć! Wiesz jesteś wredna.- popatrzyła na mnie smutno.
     - Specjalne względy tylko dla ciebie.-uśmiechnęłam się do niego.
     - Aha- za chwilkę- ... Ej! To nie było miłe.
     Wystawiłam mu tylko język i zakryłam się kołdrą zakrywając głowę. Słyszała tylko że Taiyo mamrocze coś pod nosem.
     - A jeszcze jedna prośba.- powiedziałam szybko.
     - Jaka?- usłyszałam ekscytacje w jego głosie.
     - Wynocha z mojego pokoju.- wiem jestem bezduszna ale go po prostu nie lubię.
     - Aha.- załamał się.
     Usiadła na łóżku żeby zobaczyć czy na pewno sobie pójdzie. Wstał z krzesła i powędrował do drzwi, wyciągnął rękę i pociągnął za klamkę do drzwi. Nie otworzyły się.
     - Hmmm?- zdziwił się Taiyo po próbie otwierania drzwi.
Spróbował jeszcze raz i jeszcze raz, i jeszcze raz. I nic drzwi nie chciały się otworzyć.
     - Ekhem... Megami drzwi się nie chcą otworzyć.- zawołał odwracając się do mnie.
     - Widzę. - kto mógłby nas tu zamknąć.
     - O popatrz list.- schylił się i podniósł list, który leżał na podłodze koło drzwi.- Masz.
     - Dzięki- wzięłam list od Taiyo i zaczęłam czytać zawartość na głos:
                                                 
                                                             Droga Megami,
Zamknęłam was w razem w pokoju żebyście się lepiej poznali. Nie odpowiadam za to co zrobił Taiyo. Mam nadzieje że się dogadacie. 
                                                                                                         
                                                                                                 Buziaczki Atlantis.


        Rozdarłam kartkę z wściekłym wyrazem twarzy. - Jak ją kiedyś dorwę...-pomyślałam.
        - No to co zrobimy?- odezwał się Taiyo po chwili.
        - Śpisz na podłodze .- popatrzyłam na niego z pogarda- rozumiesz?
        - Dobra niech ci będzie- powiedział zrezygnowany wyciągając materac spod łóżka.
        - Co? Jak? Kiedy? Skąd?- poczułam jak żyłka na czole zaczęła mi pulsować - Tyyyyyyy!!!
        - Co ja? - spytał głupio.
        - Dobra, uspokój się Megami on się tylko z tobą droczy.- powiedziałam do siebie- Wdech i wydech. Wdech i wydech.
        - Co robisz?- Taiyo spojrzał na mnie z zaciekawieniem.
       - Próbuję się uspokoić.- uśmiechnęłam się sztucznie.
       - Dlaczego?
       - Bo jesteś wkurzający.
       - Ja?- zapiszczał sztucznie.
       - Tak, ty.
      Przykryłam się starannie kocem tworząc tak zwany kokon. Postanowiłam go ignorować i sobie pospać. Nie miałam siły się z nim użerać, a co dopiero myśleć jak stąd się wydostać.
      Zamykałam już oczy gdy usłyszałam skrzypnięcie. Domyśliłam się kto to. Nawet się nie odwróciła tylko lekko podniosłam głos:
      - Taiyo, proszę Cię ładnie byś nie próbował wejść mi w nocy na łóżko, bo jak się obudzę rano koło ciebie to przysięgam że obudzisz się bez prącia. - chwile milczałam- jeśli go w ogóle jeszcze masz.
      - Zrozumiałem, przekaz.- usłyszałam w jego głosie zrezygnowanie.
    Zadowolona z siebie powoli zaczęłam zamykać oczy, stało się ciemno i zasnęłam głębokim snem.